24.05.2018 - WYWIAD / WIDEO

Wywiad z Panią Ewą Kochańska i Katarzyna Woźniak z PRO-AKADEMIA

Anna Różańska (A.R.): Na samym początku pragnę serdecznie podziękować Paniom – kobietom mającym już doświadczenie w poruszaniu się na co dzień samochodem elektrycznym, za udział w kampanii „Kobieta za kółkiem elektryka” orgaznizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności (PSEM). Moje pierwsze pytanie brzmi skąd pomysł na zakup samochodu elektrycznego przez Pro-Akademię?

Ewa Kochańska (E.K.): Może zacznę od tego, że jesteśmy w Centrum Transferu Technologii w obszarze Odnawialnych Źródeł Energii, w związku z tym postrzegamy odnawialne źródła energii również jako element zasilania transportu. Parę lat temu w 2007 r., kiedy powstała idea utworzenia CTT OŹE widzieliśmy już problem emisji i zużywania paliw kopalnianych w obszarach transportowych. W momencie, gdy nadarzyła się okazja, że mogliśmy wejść z tematyką elektromobilności to oczywiście wykorzystaliśmy tę szansę oraz możliwość otrzymania dotacji na zaplecze naukowo-badawcze w zakresie połączenia elektromobilności z odnawialnymi źródłami energii. Naszym obszarem badań jest zaopatrzenie samochodów w energię zieloną bo to jest dopiero układ idealny! A to nie jest takie proste. Innym wyzwaniem, które pojawia się przy okazji użytkowania samochodów elektrycznych, jest możliwość traktowania ich jako banków energii. Zależałoby nam na tym, aby stacje ładowania, które obecnie są jednokierunkowe, mogły również przekazywać energię elektryczną zmagazynowaną w baterii samochodowej do sieci elektrycznej via stacja ładowania. My w tej chwili dysponujemy stacją szybkiego ładowania, ale również standardowym prądem zlokalizowanym w tym miejscu, a więc możemy na dwa sposoby nasz samochód elektryczny ładować.

A.R.: Od kiedy są Panie w posiadaniu samochodu elektrycznego
Katarzyna Woźniak (K.W.): Długo. Od 2015 r.

A.R.: Czyli można powiedzieć, że doświadczenie jest już spore. A jakie były pierwsze wrażenia? Jakie różnice w stosunku do samochodu spalinowego Panie zauważyły?
E.K.: To jest uroczy samochód! Tak miły i wdzięczny w użytkowaniu, tak kobiecy, że żadnych barier i problemów nie ma.

A.R.: Czyli wsiadają Panie, wciskają guzik, nie ma skrzyni biegów…
E.K.: Dokładnie! To jest samochód dużo prostszy, dużo łatwiejszy w użytkowaniu. Myślę, że również względy estetyczne mają większe znaczenie dla Pań niż dla Panów. W tym samochodzie nie śmierdzi benzyną. W momencie ładowania nie musimy się obawiać, że się czymś pobrudzimy.

A.R.: Czyli rozumiem, że w sposób bardzo intuicyjny można przesiąść się z samochodu spalinowego do elektryka?
E.K.: Nie ma najmniejszych problemów! W momencie, gdy ktoś siada za kółkiem samochodu elektrycznego już nie chce wracać do spalinowego.

A.R.: A co może Pani powiedzieć o hałasie generowanym przez samochód elektryczny? Czy, gdy jeździ po ulicach w ogóle go słychać?
E.K.: No nie czarujmy się - samochód słychać z tego względu, że koła się kręcą. Koła jadą po asfalcie, czyli cały ten dźwięk, który łączy się z przetaczaniem oczywiście jest słyszalny. Natomiast w momencie kiedy samochód stoi na skrzyżowaniu, nie wydaje najmniejszych dźwięków. Jest idealnie cichy. To co odróżnia elektryka od samochodów spalinowych na skrzyżowaniu to to, że wszystkie kopcą i hałasują, a nasz nie kopci i nie hałasuje.

A.R.: A jak kwestia samego planowania podróży?
E.K.: Mówiłam o samych zaletach, a tutaj rzeczywiście jest kłopot, ponieważ to jest jeden z pierwszych nissanów leaf, wobec czego jego zasięg jest dosyć krótki. My na jednej naładowanej do 100% baterii przejeżdżamy dystans ok. 120-140 km. Oczywiście wszystko zależy od stylu jazdy. Ja jeżdżę dosyć dynamiczne, czyli niezbyt ekologicznie, więc maksymalnie jestem w stanie pokonać 120 km. Kasia natomiast już 140 km. Ale to jest podróż 140 km, czyli jest poczucie dużej presji w planowaniu podróży. Jeżeli jesteśmy gdzieś na granicy tych 120-140 km to już tego samochodu nie bierzemy. Wracamy do spalinowego.

A.R.: Idąc dalej w kwestii ograniczeń – co sądzą Panie o infrastrukturze, czy jest ona wystarczająca?
E.K.: Absolutnie nie! Jej nie ma! Jeżeli jest 70 stacji szybkiego ładowania to co to jest? To jest nic!

A.R.: Jakie rozwiązania by Panie widziały? Czy stacja ładowania na każdej tradycyjnej stacji to jest optymalne rozwiązanie?
E.K.: To się wydaje najlogiczniejsze. I oczywiście dobrze by było, gdyby od początku była wywierana presja, aby te stacje ładowania były zasilane OŹE. Większość stacji jest zlokalizowana poza miastami, więc nie ma żadnych przeszkód, żeby na każdej stacji ładowarki były zasilane energią z OŹE. Nie ma żadnych przeszkód żeby stosować fotowoltaikę, turbiny wiatrowe i aby energia zasilająca samochody elektryczne była energią zieloną. Żeby rzeczywiście ten elektryk był zielony. Bo on póki co sam jest zielony, a to co doprowadza energię jest czarne.

A.R.: Rozumiem, że skoro są takie trudności z planowaniem to ten samochód jest raczej samochodem miejskim?
E.K.: Zdecydowanie. My traktujemy ten samochód jak samochód służbowy na terenie województwa. Czyli wszelkie podróże na terenie miasta i województwa wykonujemy elektrykiem. W ogóle jest to bardzo dobre rozwiązanie dla miast. Proszę pamiętać, że postęp w dziedzinie elektromobilności jest oszałamiający. Nasz nissan, którego kupiliśmy 3 lata temu ma zasięg 140 km. Dzisiejsze nissany mają już zasięg 240 km. Dla nas to już by było super, gdyż mamy również biuro w Warszawie. W związku z tym to przemieszczanie się Łódź- Warszawa byłoby prostsze.

A.R.: Używając szybkiej ładowarki jak dużo czasu Panie potrzebują, aby naładować samochód?
E.K.: Około 20 – 30 minut.

A.R.: Do 100%?
K.W.: Do 98%. To już wystarczy, żeby się przemieścić. Jest również tryb eko, do planowania dłuższych podróży.

A.R.: Jest to więc korzystne rozwiązanie dla celów służbowych.
K.W.: Pani prezes wspomniała, że jeździmy dużo po województwie, ale zdarzają nam się też podróże do Warszawy i nam się to udaje! Jest taka konieczność, ponieważ najbliższy serwis znajduje się w tym mieście. Musimy więc tę odległość pokonać na kołach, a nie na lawecie.

A.R.: Nie ma po drodze żadnych ładowarek?
K.W.: Niestety nie E.K.: Umówmy się – jest to jeszcze samochód dla hobbistów. Ten plan rozwoju dla elektromobilności w Polsce my przyjęliśmy z entuzjazmem. Pytanie czy starczy determinacji, aby go zrealizować.

A.R.: Czy korzystają Panie z udogodnień przyznanych kierowcom elektryków jak choćby jazda buspasem, darmowe parkowanie w centrum miast?
E.K.: Za sprawa Kasi dostaliśmy specjalną tabliczkę, która zwalnia nas z opłat za parkowanie w Łodzi.
K.W.: Często podróżujemy również do Pabianic, gdzie także udało mi się wywalczyć miejsce bez opłat. Pan, który kontrolował, czy samochód ma wykupiony bilet, nie wiem czy nie poznał samochodu elektrycznego, czy nie wiedział o ustawie, ale w momencie kiedy chciał dać mi mandat, udało mi się wybronić tłumacząc, że jest to samochód zeroemisyjny i mam prawo nie płacić za miejsce.

A.R. Czyli trzeba być również świadomym użytkownikiem.
E.K.: Tak. Myślę, że jest to pewien proces poznawania zupełnie nowego produktu i wchodzenia w nową dziedzinę. Ja wczoraj byłam na myjni i było mi bardzo miło, ponieważ Panowie którzy myli ten samochód i musieli go później przestawić, poradzili sobie bez żadnego instruktarzu. Później wypytywali mnie ile kosztuje, jak się jeździ, czy to kłopotliwe. Widać więc, że te samochody wzbudzają duże zainteresowanie.
K.W.: Ja również spotykam się z pytaniami typu „a jak się jeździ”, „szybko się ładuje”?

A.R.: Czyli elektryki są rozpoznawalne? Czy sądzą Panie, że zwiększa się świadomość ludzi w tym temacie?
E.K.: To nie jest łatwa odpowiedź. Elektryk wygląda jak zwykły samochód bez żadnych udziwnień. My się rzadko spotykamy z takimi pytaniami, gdyż ludzie na co dzień nie zauważają różnicy. To, że samochód się przetacza, czyli nie można powiedzieć, że jest bezgłośny, to nie jest zauważalne. Myślę, że świadomość samochodów elektrycznych rośnie. Ta część społeczeństwa, która jest wyczulona na kwestie transportowe – Ci ludzie nas pytają. Bo przeciętni nie, gdyż te samochody się nie wyróżniają.

A.R.: A czy taki samochód jest jakoś oznaczony, np. w przypadku rejestracji?
E.K.: Nie. Mają napis zero emission, ale jest on niewielki. Poza tym nie każdy rozpoznaje napis.

A.R.: Czy mając obecne doświadczenie zdecydowałyby się Panie jeszcze raz na zakup samochodu elektrycznego?
K.W.: Tak. W Pro-Akademia zastanawiamy się nad zakupem kolejnego elektryka, tym razem dostawczego – nissana e-NV. Ma on już większy zasięg. Jest to samochód dostawczy do 3,5 tony, więc tutaj kategorie prawa jazdy nie są inne. Jest również pomysł drugiego samochodu osobowego, może tym razem nie nissana.
E.K.: Na pewno nie kupimy żadnego spalinowego samochodu.
K.W.: Dokładnie. Każdy kolejny będzie elektrykiem.
E.K.: Ktoś kto jeździł elektrycznym samochodem nie chce już wracać do spalinowego.

A.R.: Czyli pomimo tych ograniczeń plusów jest dużo więcej?
E.K.: Te ograniczenia są coraz mniejsze. Bo już się słyszy o akcjach dotyczących ładowarek. Do nas coraz częściej zgłaszają się gminy z pytaniem co odpowiedzieć Urzędom Wojewódzkim na pytanie gdzie ustawiać stacje szybkiego ładowania. Wygląda więc na to, że proces powstawania infrastruktury dla samochodów elektrycznych już się na dobre zaczął. Jeżeli na terenie każdej gminy w Polsce pojawią się stacje ładowania to ten nasz zasięg 120 km nie będzie tak szalenie bolesny jak jest obecnie. Bo przejedziemy 120 km i zatrzymamy się na kawę czy lody podczas ładowania samochodu.

A.R.: Poza tym zawsze na stacji możemy tylko podładować samochód, a nie trzeba ładować do pełna…
E.K.: Dokładnie!

A.R.: Jak widziałyby Panie kierunek rozwoju elektromobilności?
E.K.: Tutaj niestety niezwykle ważne są pieniądze. Ponieważ budowa infrastruktury to również pieniądze. W Polsce zmienia się także struktura energetyczna, ale nie wchodźmy w ten temat. Jeżeli zostanie stworzona infrastruktura to odwaga zarówno firm jak i osób fizycznych, aby zakupić samochód elektryczny będzie dużo większa. Samochody elektryczne póki co są droższe, jednak ich utrzymanie jest dużo tańsze niż samochodu spalinowego. W związku z tym jeżeli odpadają obawy o braku możliwości sprawnego przemieszczania się, a jednocześnie koszty eksploatacji mam na poziomie 10% samochodu spalinowego to wszystko przemawia za wyborem elektryka. My do pełna ładujemy nasz bak za 5 zł! Zestawienie kwestii finansowych i braku obaw w zupełności wystarczy.

A.R.: Jak wygląda kwesta serwisu takiego samochodu?
K.W.: Taki samochód serwisuje się jak spalinowy. My co roku systematycznie w czasie to sobie rozkładamy.
E.K.: Musimy dojeżdżać do Warszawy, gdzie nissan ma serwis. Kasia i Olek jadą poza godzinami szczytu za ciężarówką z prędkością 90 km/h i w ten sposób dojeżdżają do celu.
K.W.: Potem jest czas na dużą kawę bo samochód musi wrócić. To jest wyprawa całodzienna.
E.K.: Nie ma się co czarować jest to tez wyprawa uciążliwa.

A.R.: Ale jak Pani wspomniała te ograniczenia będą się zmniejszać…
E.K.: Tak sądzę bo jeżeli pojawi się popyt to pojawią się sprzedawcy. To z kolei pociągnie za sobą rozwój punktów serwisowania. Ktoś musi ten zaklęty krąg niemożności przerwać. Działania rządu, które są podejmowane tzn. tworzenie infrastruktury do ładowania, myślenie gmin o flocie elektrycznej na potrzeby domów opieki społecznej, czy do przewożenia dzieci do szkół bo to jest po prostu opłacalne. Poza tym komunikacja miejska, czyli wycofanie się z centrów miast, gdzie przyczyną powstawania smogu są zanieczyszczenia z aut. To wszystko razem sprawia, że wydaje się, że jesteśmy na progu nowej ery transportowej. Nie boję się tego górnolotnego sformułowania bo takie są fakty.

A.R.: Dużo kobiet z którymi rozmawiam boi się, że sobie nie poradzą…
E.K.: Nie ma tu w ogóle o czym mówić!

A.R.: Jakie zadania obecnie podejmuje Pro-Akademia w celu promowania elektromobilności?
E.K.: Obecnie pracujemy nad projektem CO2URIER (Carbon Neutral Courier Services). Aby niwelować ilość wyemitowanego CO2 przez samochody kurierskie – firmy świadczące usługi dostawcze zobowiązują się np. do sadzenie drzew. Policzyliśmy, zrobiliśmy całą analizę jak firmy kurierskie mają się zrewanżować środowisku. Jest to projekt międzynarodowy dotyczący wymiany doświadczeń między firmami polskimi a niemieckimi.

A.R.: Kiedy Panie planują zakończenia akcji? Czy będzie jakaś ewaluacja projektu?
E.K.: We wrześniu. Będzie konferencja podczas Międzynarodowych Targów w Poznaniu z udziałem Ministrów Środowiska z Polski i Niemiec. To akcja może nie wprost wspierająca rozwój elektromobilności, ale rozwój świadomości, że transport spalinowy wyrządza krzywdę środowisku, należy to przyjąć do wiadomości i należy się z tym zmierzyć. Czy może nam Pani w takim razie pokazać jak jeździ się samochodem elektrycznym?
E.K.: Zapraszam! Ale muszę jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy! Samochód elektryczny ma masę kapitalnych zalet, ale dla mnie taką zaletą, której Kasia nie pochwala jest to, że jestem królową skrzyżowań! Samochód elektryczny rusza z pełna mocą, on się nie nakręca, nie rozpędza. Ja ruszam 60 km/h i zostawiam za sobą wszystkie auta sportowe i wyścigowe. One mnie oczywiście doganiają po pewnym czasie , ale to ja na skrzyżowaniu rządzę, więc to jest bardzo miłe uczucie.

A.R.: Ale maksymalnie ile Pani udało się jechać?
E.K.: Ja jechałam 160, nie wiem czy ktoś jechał więcej?
K.W.: Nie, nie. Więcej to bateria wyładowałby się w ciągu kilkunastu minut. Możne więc się przejechać, ale trzeba zaraz wracać do stacji ładowania.

A.R.: Zachęciły nas Panie do samochodów elektrycznych! Na pewno też będziemy śledzić poczynania Pro-Akademii.

napisz do nas

info@kobietazakolkiemelektryka.pl
tel.: +48 732 996 540, +48 795 541 222

Organizator kampanii

Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności
ul. Jana III Sobieskiego 102A lok. U7
00-764 Warszawa

www.psem.pl