29.05.2018 - WYWIAD / WIDEO

Dzięki urzejmości Pana Romana Tabaki – Prezesa T&T Proenergy, który udostępnił do testu Teslę, w jeździe samochodem elektrycznym mogła sprawdzić się Pani Ewa Malicka – Prezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych.

Były to pierwsze doświadczenia Pani Ewy w poruszaniu się samochodem zeroemisyjnym. To na co od razu zwróciła uwagę to niesamowity komfort jazdy! Podczas jazdy samochód wydaje tylko prawie niesłyszalny dźwięk pocierania kół o nawierzchnię drogi. Poza tym jest całkowicie bezgłośny!

Podczas testu uczestniczka naszej kampanii mogła przetestować wszystkie możliwości jakie oferuje Tesla, czyli między innymi jazdę autonomiczną, która jest dużym udogodnieniem podczas jazdy w korku czy na autostradzie.

W trakcie jazdy Pani Ewa zadawała mnóstwo pytań Panu Romanowi Tabace, który na co dzień porusza się samochodem elektrycznym. Szczególnie zaciekawił ją sposób ładowania takiego pojazdu oraz możliwość zasilania ładowarek energią uzyskaną z odnawialnych źródeł energii. Nasza uczestniczka postanowiła również spróbować swoich sił i samodzielnie naładować auto. Okazało się to niesamowicie proste i intuicyjne.

To co wielokrotnie podkreślała podczas jazdy to to, że jest pozytywnie zaskoczona łatwością kierowania takiego samochodu. Co całkowicie przekonało ją co do słuszności kampanii oraz promowania tego sposobu transportu na polskich drogach.

Wywiad z Panią Ewą Malicką Prezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych (TRMEW)

Anna Różańska (A.R.): Jesteśmy w Poznaniu z Panią Ewą Malicką – Prezes Małych Elektrowni Wodnych, gdzie dzięki uprzejmości Pana Romana Tabaki z T&T Proenergy mogliśmy przetestować Teslę. Pani Ewo proszę powiedzieć jakie są Pani pierwsze wrażenia po przejażdżce?
Ewa Malicka (E.M.): Jeżeli ktoś jest obeznany z automatyczną skrzynią biegów to już w zasadzie nie ma żadnych kłopotów, nie jest to w ogóle trudniejsze czy bardziej skomplikowane. Natomiast komfort jazdy jest niesamowity! Jest cichutko! Ale największe wrażenie robi zastosowania autopilota i jazda bez trzymanki, bez naciskania na pedały! Okazuje się, że auto jest w stanie jechać za drugim, dostosować prędkość i odległość. Robi to naprawdę wielkie wrażenie.

A.R.: Takiej jeździe towarzyszą niezwykłe emocje. W końcu trzeba zaufać maszynie. Czy jest to w Pani odczuciu nowa era motoryzacji?
E.M.: Myślę, że jest to łatwiejsze niż przestawienie się z jednego komputera na drugi, gdzie ja osobiście zawsze znajduję wiele nowości. A tu wszystko właściwie jest jak w normalnym spalinowym samochodzie, ale jest to o wiele przyjemniejsze. Mamy dodatkowe funkcje, z których bardzo łatwo się korzysta. Tak samo wygląda to w kwestii ładowania.

A.R.: No właśnie! Miała Pani możliwość załadowania auta elektrycznego. Czy według Pani taka stacja ładowania jest podobna do tych znanych nam z tradycyjnych stacji paliw?
E.M.: Jest to zwykłe wpięcie wtyczki do gniazdka. Nie ma nigdzie kapiącej benzyny. Więc takie ładowanie jest o wiele przyjemniejsze. Wygląda to tak, że wpina się jedną wtyczkę w drugą i uruchomia ładowanie przy panelu.

A.R.: A czy nasz Partner rozwiał Pani wątpliwości w kwestii planowania podróży? Zadawała Pani mnóstwo Pytań w tym temacie.
E.M.: Rzeczywiście bardzo dużo dopytywałam o to jak zaplanować podróż oraz czy jest dużo stacji ładowania. Z jednej strony łatwo rozeznać się, gdzie są ładowarki, jak ładować, ile ładować. Jak rozplanować podróż, żeby starczyło baterii. Podczas rozmowy wyszła również kwestia braków w infrastrukturze, jak np. słabo oznaczone punkty ładowania.

A.R.: Dzisiaj właśnie umówiliśmy się z Panią pod jednym z punktów ładowania. Rzeczywiście miała Pani problem, żeby go odnaleźć. To może być problem, szczególnie dla osób, które nie do końca wiedzą jak takie ładowarki wyglądają.
E.M.: Dokładnie. Ale wyeliminowanie tego problemu wydaje się być banalnie proste. Jest duża potrzeba, żeby tych punktów ładowania było jak najwięcej. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się ich stawianie na już istniejących stacjach ładowania, gdzie ludzie tankują samochody.

A.R.: To wydaje się być najbardziej intuicyjne. Ładowarka stojąca obok dystrybutora z paliwem. Jest Pani kolejną osobą, która sygnalizuje nam ten problem i sugeruje właśnie takie rozwiązanie!
E.M.: Ja jako właścicielka elektrowni wodnej cieszę się, że dostrzegłam możliwość połączenia tych dwóch światów. Na razie w ograniczony sposób – tylko do własnego użytku. Wykorzystuję energię wyprodukowaną przez moją elektrownię do ładowania samochodu będąc w pracy.

A.R.: Reprezentuje Pani interesy małych elektrowni wodnych. Oczywiste wydaje się wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Jest to najlepszy i najbardziej ekologiczny sposób zasilania takich aut. Nasze Stowarzyszenie wspiera takie inicjatywy. Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby przy każdym źródle wytwórczym OZE ta ładowarka stała. Jak Pani widzi w takim kontekście rozwój elektromobilności?
E.M.: To, że ja jako wytwórca mogę sobie doładować samochód na własny użytek jest absolutnym minimum, ale nie jest to wystarczające rozwiązanie. To, co rzeczywiście powinno się zadziać to to, że ja w takim dystrybutorze, nie tylko ulokowanym przy elektrowniach wodnych, powinnam korzystać z zielonej energii, a nie energii wyprodukowanej z węgla. W tej chwili dystrybutory zasilane są energią z sieci, wiec tak naprawdę do końca nie wiemy jakie jest jej pochodzenie. W Polsce jednak ok. 90% energii jest energią czarną, pochodzącą z węgla. Możliwości samochodów są cudowne! Nie emitują spalin, ale prawda jest taka, że aby doładować takie auto korzystamy z dystrybutora zasilanego energią wyprodukowaną w elektrowni węglowej. Dlatego pełne zadowolenie osiągnę wtedy, gdy ta energia będzie pochodzić z odnawialnych źródeł energii.

A.R.: Nasz partner – T&T Proenergy to firma, która stawia elektrownie fotowoltaiczne, ma u siebie ładowarkę. Udostępnia ją za darmo każdemu użytkownikowi elektryka. Ładowarka jest wpisana na mapę punktów ładowania dostępną online. Czy taki kierunek w przypadku elektrowni wodnych jest możliwy?
E.M.: Tak. Aczkolwiek podczas rozmowy Pani z GreenWay Polska zwróciła uwagę, że są określone wymogi jeżeli chodzi o moc takich instalacji. U nich minimalny wymóg stałej i pewnej dostawy to jest 150 kW, więc nie każde źródło jest w stanie to utrzymać. Zastanawiam się jaka jest możliwość pobierania części energii ze źródła OZE, a reszty uzupełniania energią z sieci. Oczywiście są też takie źródła zielonej energii, które spełniają powyższe normy. To wszystko powinno się wydarzyć, ale póki co się nie wydarza. My jako Towarzystwo również zgłaszaliśmy swoje uwagi do ustawy nt. elektromobilności – takie, które miały wypromować korzystane z OZE, ale niestety te uwagi nie zostały uwzględnione.

A.R.: My jako Stowarzyszenie zapraszamy TRMEW do zgłaszania nam swoich uwag i zaangażowania się razem z nami w rozwój elektromobilności w Polsce.
E.M.: Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w teście i doświadczenia jazdy samochodem elektrycznym. Dzięki temu zyskałam dużą wiedzę w tym temacie, a auta elektryczne nie wydają się już takie straszne.

A.R.: I właśnie to jest celem naszej kampanii! Aby wszystkie kobiety przestały się bać!

napisz do nas

info@kobietazakolkiemelektryka.pl
tel.: +48 732 996 540, +48 795 541 222

Organizator kampanii

Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności
ul. Jana III Sobieskiego 102A lok. U7
00-764 Warszawa

www.psem.pl